Ostatnio nic mi się nie chce. Oprócz wstawania rano do szkoły i w tej szkole przebywania. Naprawdę. ;) Właśnie minęła połowa soboty, która niemiłosiernie mi się dłuży. O dziewiątej rano wybyłam na dwugodzinny spacer, wracam, a tu nie ma co robić. A raczej jest co robić, z tym że ja nie mam na to ochoty. Nawet na gry. Na książkę. Na nic. Na spacer chętnie bym jeszcze poszła, ale że wokół same góry, a moje nogi wołają, bym dała im chwilę odpocząć - nic z tego.
Co do tego, że znów "zniknęłam". Nie, to nie do końca prawda. Po prostu koniec sierpnia nie przyniósł mi żadnych fascynujących nowości, którymi mogłabym się z Wami podzielić. Ot, zwykłe leniwe wakacje i nic więcej, a wątpię, byście bardzo chcieli o tym czytać. :)
Wystarczył za to początek roku szkolnego i już emocji co niemiara. Pierwszego września, po dwóch miesiącach "rozstania", zobaczyłam w końcu Czekolada, piękne oświetlonego przez słońce, bo krótką przemowę dyrektor wygłosił na boisku. Po tak długim czasie jego widok sprawił mi naprawdę wiele radości, aż nie mogłam odwrócić wzroku :). Niestety, jakoś przestał patrzeć uparcie w podłogę, co to gapienie bardzo mi utrudniało. Ale cóż... nie można mieć wszystkiego. :)
Za to w pierwszy dzień nauki poznała go moja koleżanka. Co prawda zostali sobie tylko przedstawieni i na podaniu ręki właściwie ich znajomość się skończyła, ale i tak było mi baaardzo żal, że nie poszłam z nią w to miejsce, w ten czas. :) Pocieszam się jednak, że harcerstwo zbliża się wielkimi krokami i mimo że stresuję się ogromnie, wiem, że pójdę na tę pierwszą zbiórkę choćby nie wiem co. Boję się z tego samego powodu, dla którego nie zostałam harcerzem już w pierwszej klasie... Moja kondycja pozostawia wiele do życzenia, ale ostatnio dużo chodzę, więc może mi to pomoże. A poza tym: "A jeśli Czekolad się domyślił i pomyśli, że jestem harcerzem tylko dlatego, by go poznać?!" Ugh... Naprawdę okropna wizja. Biorąc pod uwagę, że najpierw było harcerstwo, a później Czekolad, wizja ta przybiera jeszcze okropniejszych kształtów. Zresztą każdego, kto by tak pomyślał, udusiłabym ze złości. :)
Witaj, szkoło, witajcie, wrażenia! :)
PS. Właśnie mnie olśniło, że zostałam zaproszona do blogowej gry przez Anonimową i Crackera, więc poczynię ten obowiązek przy najbliższej okazji. :)
|